W zasadzie to nadal mamy początek roku i jeszcze całkiem silne postanowienia noworoczne. W większości przypadków postanowienia umierają po jakiś 4-5 tygodniach, czego oczywiście Wam nie życzę. Ja również mam swoje postanowienia i na tę chwilę również nie wiem czy uda mi się w nich wytrwać.

odchudzanie

Jednym z najczęściej pojawiających się postanowień noworocznych jest oczywiście „odchudzanie”. Nigdy nie byłam gruba, grubsza ani otyła, natomiast kilka razy starałam się być bardzo fit. Z perspektywy czasu nie do końca wiem po co mi to było, ale na potrzeby wpisu przyjmijmy, że panowała taka moda a innym razem temat rozwinę. Moda dalej panuje, ale ja w tym wyścigu już nie uczestniczę. Byłam, sprawdziłam i wiem, że się da. Tyle mi wystarczy. Dzięki temu mogę podpowiedzieć, co zdecydowanie ułatwia to zadanie.

Bez zawiłości i bez skomplikowanych teorii, które nikomu nie są do szczęścia potrzebne :) Od czego zacząć?

.po pierwsze kalorie
Ograniczenie liczby przyjmowanych kalorii jest tutaj podstawą. Wszystko co jemy dostarcza nam energii, którą następnie wydatkujemy na funkcjonowanie organizmu. Jeśli będziemy jedli mniej niż nasz organizm potrzebuje rozpoczniemy magiczne odchudzanie. Jeśli będziemy stale podjadać, dojadać, a naszą jedyną aktywnością będzie siedzenie za biurkiem oraz przejście zza biurka do samochodu i następnie z samochodu do domu, to będziemy tyć.

.skąd bierzemy kalorie?
Kalorie pochodzą z węglowodanów (4kcal/g), białek (4kcal/g) i tłuszczów (9kcal/g). Jeśli dodatkowo czasem pijesz coś mocniejszego, to należy pamiętać, że alkohol również ma kalorie (7kcal/g). Tyle wiedzy w zupełności wystarczy. Każdy produkt, który kupujemy na opakowaniu posiada etykiety, na których te wszystkie dane się znajdują. Są tam takie tabelki lub opisy, a w nich mamy podane dokładnie te wartości, o których wyżej pisałam. To są nasze kalorie. Te informacje będą Ci potrzebne, aby oszacować ilość dostarczanych kalorii.

odchudzanie1
odchudzanie2

.skąd mam wiedzieć ile kalorii mam jeść?
Najprościej będzie, jeśli skorzystasz ze wzoru Harrisa-Benedicta poprawionego przez Rozę i Shizgal KLIK

Po przeliczeniu, uzyskany wynik należy pomnożyć przez współczynnik aktywności (krok 2 z powyższej stronki). Na początek proponuję ostrożnie oceniać swoją aktywność, czyli zacząć od niskiego wskaźnika. W ten sposób otrzymamy naszą pulę kalorii, którą nasz organizm potrzebuje. Jest to liczba, która powinna nam zapewnić utrzymanie naszej obecnej wagi ciała.

Następnie mamy 2 opcje: zacząć z uzyskaną pulą lub od wyniku odjąć 10-15 %. W teorii, aby chudnąć należy zmniejszyć swoje wyliczone zapotrzebowanie, czyli wybrać opcję drugą. W praktyce proponuję zacząć od wyliczonej puli, zwłaszcza jeśli nigdy wcześniej tego nie przeliczaliśmy. Na zmniejszanie puli kalorii przyjdzie jeszcze czas. A druga sprawa, jeśli wcześniej tego nie przeliczaliśmy, może się okazać, że nasze wyliczone „zero” i tak będzie już znacznie mniejsze niż pula, którą jemy obecnie. 

Kolejny etap to podział danej puli na wspomniane wyżej białka, węglowodany i tłuszcze, ale na samym początku nie to jest najważniejsze a sam fakt, żebyśmy zliczyli ile po prostu jemy. Możemy to zrobić używając kalkulatora kalorii np. aplikacja na telefon KLIK.

Każdy produkt, który jemy należałoby do tej aplikacji wpisać podając zjedzoną gramaturę. Na opakowaniach produktów mamy podane wartości w przeliczeniu na zjedzone 100 g lub na „sztukę” jeśli jest taka opcja. Na początku może to być uciążliwe i wiele osób właśnie w tym momencie już wszystko porzuca. Nie musisz tego robić całe życie, ani codziennie, ale warto chociaż raz na starcie przeliczyć ile tak naprawdę jemy. To da Ci dobry punkt wyjściowy, uwierz mi. Najgorzej, jeśli ktoś stale narzeka, że nie chudnie jedząc tak mało, a jednocześnie nie chce poświęcić odrobiny wysiłku by sprawdzić czy rzeczywiście tak mało je. Uwierzcie mi, że w większość narzekających osób je po prostu za dużo w stosunku do swojej dziennej aktywności. Szukam w głowie jakiejś magicznej rady, ale jej nie mam. Nie uda nam się schudnąć bez wysiłku.

.po drugie aktywność
Najważniejszy i tak jest tutaj punkt pierwszy, ale to tym punktem możemy proces odchudzania przyspieszyć. Nie musisz trenować 5-6 razy tygodniowo by schudnąć, ale musisz się „ruszać”. Mam na myśli wszystko co robimy w ciągu dnia – spacery, sprzątanie, robienie zakupów, wchodzenie po schodach, zabawy z dziećmi, psem itd. To wszystko nazywamy Spontaniczną Aktywnością Fizyczną. Możesz być osobą trenującą 5 x tygodniowo, ale wciąż pozostać przy tym osobą mało aktywną. Sam trening to tylko ułamek całego dnia, często ledwo godzina. A jeśli trenujesz 2 lub 3 x w tygodniu a pozostałe dni siedzisz na kanapie, to Twoja aktywność jest bardzo, bardzo niska. Musisz zacząć się ruszać, musisz po prostu zacząć np. chodzić :)

.po trzecie to?
W zasadzie to na dobry początek nie ma punktu trzeciego. Wiele osób pomyślałoby tutaj od razu o magicznych suplementach wspomagających odchudzanie. Zapomnij o tym. Szkoda pieniędzy. Od siebie mogłabym dodać jedynie sen i picie wody. I tutaj, aby się nie rozpisywać zostawiam 2 materiały do zapoznania :)


.bonus
A na koniec zapytałam jeszcze Jacka … „od czego zacząć odchudzanie?” (nie wie o czym tutaj do Was pisałam). 

-„Od spojrzenia prawdzie w oczy. Sprawdź ile jesz, prawdopodobnie powinnaś mniej. Sprawdź ile się ruszasz, prawdopodobnie powinnaś więcej. A na koniec, nie zapomnij się wyspać.”

Pamiętacie swoje początki z odchudzaniem? Lub może macie jakieś swoje magiczne wskazówki, które pozwoliły Wam osiągnąć wymarzoną sylwetkę? Podzielcie się w komentarzu, być może to komuś bardzo ułatwi ten proces. :) 

Komentarze stworzone przez CComment' target='_blank'>CComment

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności