Na to pytanie nie znam jeszcze odpowiedzi, ale staram się poznać. Może kojarzycie, że od jakiegoś czasu umieszczam na „internetach” wpisy dotyczące moich drewnianych początków. I tu, ku mojemu zaskoczeniu, wraz z pojawieniem się tematu drewna dostaję od Was ogromne ilości wiadomości, że temat drewna jest Wam równie bliski. Niektórzy piszą, że i z betonem mają się całkiem blisko :P

drewno

Pytacie czemu nagle ten temat się pojawił? Po co mi to? I skąd ta zmiana? 
To teraz bez całego motywacyjnego bełkotu i naukowych wykładów… moje proste wytłumaczenie tematu drewna w życiu codziennym.

Aby to zrozumieć musimy się cofnąć do czasów pieluch. Gdybym miała podać wam przykład sprawnego człowieka (pomijamy wady wrodzone) podałabym przykład małego dziecka. Co takiego ma dziecko, czego nie ma nastolatek lub dorosły? Zdrowe dziecko posiada sprawny aparat ruchu. Znaczy to tyle (w wielkim uproszczeniu), że potrafi się sprawnie i swobodnie poruszać. A teraz zamykamy wszyscy oczy i wyobrażamy sobie małe dziecko (takie do roku), które leży i zaczyna dosłownie machać rączkami. Jeśli dobrze pójdzie przetoczy się na bok i automatycznie zaczyna się na tych rączkach podpierać, by następnie zacząć raczkować. I tylko krok dzieli je już od spionizowania pozycji. Przy drobnej pomocy napotkanego mebla zaczyna chwiejnie stawać na nóżkach. Chwila na opanowanie postawy i dzielnie kroczy przed siebie. Co dalej widzimy? Sposób w jaki zaczyna sięgać po różne przedmioty z podłogi. Wzorowy przysiad. Dopóki nie założymy dziecku ortezy w postaci bucików, dopóty jest w pełni sprawne. Małe dziecko jest najlepszym nauczycielem „ruchu”. Dalej zaczynają się schody – pojawia się ortopedyczny koszmar czyli coraz częstsza pozycja siedząca… I od tego momentu tracimy poprawne wzorce ruchowe, które mieliśmy już całkiem dobrze opanowane. Coraz częściej widać roczne czy dwuletnie dzieci, które zamiast w ruchu budować zamki z drewnianych klocków budują te zamki, ale siedząc przed monitorem komputera.

Na przykładzie małego dziecka możemy dostrzec dokładnie to czego nam najczęściej brakuje - swobody ruchu oraz pracy/poruszania się w siedmiu podstawowych wzorcach ruchowych, które powinny nam towarzyszyć przez całe życie. Nie będę tu ich opisywać bo to za długa historia, ale warto wiedzieć, że coś takiego istnieje i wszystkie czynności, które wykonujemy w życiu codziennym powinny opierać się dokładnie na tych wzorcach ruchowych. 
- chód 
- przysiad
- podciąganie
- odpychanie
- wyprost tułowia
- zgięcie tułowia
- skręt tułowia

Ale skąd mam wiedzieć czy pracuję w poprawnych wzorcach?
Zamiast szukać na początku różnych testów funkcjonalnych by poprawnie ocenić swoje wzorce ruchowe (a sami i tak tego nie ocenimy), spójrzmy po prostu na swój styl/tryb życia. Przeanalizuj swój cały dzień od momentu wstania. Porównaj ilość czasu spędzonego za biurkiem/ w aucie/ przed komputerem w pracy w pozycji siedzącej w stosunku do ilości czasu w ruchu np. chodząc. Nie zaczynajmy analizy od ilości wykonywanych treningów w tygodniu. To, że ktoś trenuje 4 czy 5 razy w tygodniu zupełnie nie świadczy o tym, że prowadzi zdrowy/ aktywny tryb życia. Trening to tylko ułamek tego co wpływa na całokształt naszego funkcjonowania. I to bardzo mały ułamek. Ułamek, który czasem nam pomaga a czasem rujnuje nasze zdrowie w przypadku pracy w niepoprawnych wzorcach ruchowych.  

Jeśli ktoś jak ja ostatnie kilkanaście lat spędził w pozycji siedzącej za biurkiem a przy tym niewiele robił by odwracać tę pozycję, to z całą pewnością ma wiele do usprawnienia. I chociaż w wieku 20-stu paru lat może i jesteś Herkulesem, który może wszystko, to po 30-tce Herkules często przytomnieje i widzi, że jednak słaby z niego Herkules. A teraz prostszy i obrazkowy przykład. Zrób po prostu skłon. Jeśli Twój skłon przypomina któryś z moich poniższych, to wiedz, że jest po prostu słabo. Inna opcja - wykonaj przysiad. Jeśli zaczynasz się przewracać (przód/tył/bok) lub czujesz, że coś Ci przekadza w tym ruchu to znaczy dokładnie tyle, że pora nad tym popracować w inny sposób niż do tej pory. Nie potrafimy zrobić poprawnego skłonu/ przysiadu a udajemy Herkulesa i chcemy przenosić góry. I nie ma tutaj mowy o pracy w poprawnych wzorcach ruchowych, bo jesteśmy do tego za sztywni :)

skon

I krótko wracając do wstępu – jak przestać być drewnem?
Jak pisałam powyżej - nie potrzebujesz na początek ani specjalnych testów ani analiz NASA. Pierwszym krokiem jest po prostu świadomość tego, że to "drewno" w nas jest :P  Pomyśl czy nie czujesz się najprościej mówiąc "sztywno", czy wygodnie Ci się po coś schylać/ wiązać buty itd czy za każdym razem stękasz, jęczysz i narzekasz. Najczęściej doskonale wiemy, że jesteśmy sztywni, ale nie chcemy tego "widzieć" ... bo szkoda nam czasu na pracę nad postawą, ważniejsze są kolejne maksy a fundament? No cóż, może się nie rozleci :) 

A ja .. no cóż, nie jestem i nie będę Herkulesem - stawiam na ogólną sprawność i swobodę ruchu :) Do tematu samych wzorców ruchowych zapewne jeszcze powrócę a teraz jeśli macie pytania, zostawiajcie w komentarzach :) 

Najczęściej czytane

brownie
kaloriaaa
tytan
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1
12a


Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności

Our website is protected by DMC Firewall!