Jakiś czas temu pisałam, że postanowiłam odświeżyć moją aktywność fizyczną i dodać do niej brakujący element. Tym elementem stała się joga. Minęły ponad 2 miesiące od kiedy postawiłam pierwsze kroki na macie a ja nadal się tym tematem interesuje i to coraz bardziej.

joga

.co się zmieniło?
W pierwszym wpisie KLIK wymieniłam w zasadzie 2 spostrzeżenia po miesiącu praktyki, a wśród nich był oddech i stan mojego „ciała” w postaci betonu.

Jeśli chodzi o sam oddech to dopiero zaczynam oddychać. Podczas treningu widzę znaczną różnicę kiedy współpracuję z oddechem a kiedy nie. Jeśli tylko przestaję oddychać zaczynam czuć, że ciało kompletnie się blokuje. Nic nie wychodzi a podczas treningu czujesz tylko jeden wielki „mur” nie do przeskoczenia. Po takiej jednostce nie czuję również wielkiego odprężenia. A jeśli tylko dodam do tego oddech, to nagle ciało zaczyna jakby odpuszczać. Zakresy w pozycjach się zwiększają i wszystko staje się całkiem przyjemne i płynne. Wskazówka – oddech wymaga skupienia.

Przejdźmy do betonu. Wielkich zauważalnych postępów nie ma i jeśli ktoś tu liczy na „szpagat” w miesiąc to może być mocno rozczarowany. Na szczęście szpagat nie był moim celem :) zatem rozczarowana nie jestem. Czuję się znacznie, znacznie swobodniej! Na tyle swobodniej, że wiążąc buty mogę to robić w skłonie :P a nie kucać. Dodam tutaj, że piękny skłon dalej nie jest w moim zasięgu ale samo wiązanie butów na stojąco brzmi przecież zachwycająco.

.nowe spostrzeżenie
Treningi jogowe potrafią dobrze „zmęczyć”. Może to słowo nie brzmi dobrze, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Jeśli się komuś wydaje, że to leżenie w bezruchu na macie, to może się zdziwić. Oczywiście zależy to w dużej mierze od formy/rodzaju jogi jaką wybierzemy, ale dla kogoś kto nigdy w ten sposób nie trenował każdy wybrany rodzaj może być wyzwaniem.

Treningi „jogowe” pozwalają mi się w pełni wyłączyć z gonitwy myśli tego co „muszę” jeszcze zrobić danego dnia a czy przypadkiem o czymś nie zapomniałam. To taka chwila kiedy rozkładasz matę, oddychasz i jesteś tu i teraz.

Spokój. Tego się nie spodziewałam, bo żadne inne moje treningi nie budzą we mnie tyle spokoju co joga. Nie wiem jak dobrze to zobrazować, ale to coś w stylu patrzenia na świat przez „różowe okulary”.

.bonus
Nie mam jakiegoś wielkiego „before-after” bo 2 miesiące to zdecydowanie za mało by pokazać oszałamiające „after”, a dodatkowo zdjęcie „after” jest wykonane jakiś czas temu, ale niech będzie. Dowolna pozycja. Zaczynając potrzebowałam klocków pod łokcie, bo inaczej pojawiał się ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa a kolana całkowice odrywały się od podłogi. Obecnie klocków nie potrzebuję, a ból w odcinku lędźwiowym w tej pozycji już nie występuje. 

joga1a

joga2

Szczerze? To jestem bardzo pozytywnie zaskoczona zmianami jakie joga wnosi w moje codzienne funkcjonowanie i cieszę się bardzo, że w grafiku moich treningów zagościła na stałe. 

Komentarze stworzone przez CComment' target='_blank'>CComment

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

DMC Firewall is a Joomla Security extension!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności