Moda, zbędny gadżet czy może strażnik naszego zdrowia?

zegarek sportowy

Zacznijmy od tego, że nie trenuję niczego zawodowo. Jestem osobą aktywną, ale wszystko co trenuję jest na poziomie amatorskim, dla zdrowia i własnej przyjemności, nie dla wyników. Tekst nie jest zatem werdyktem nad dokładnością takich urządzeń, bo dla większości osób trenujących rekreacyjnie jak ja nie stanowi to wyroczni.

Swój pierwszy zegarek dostałam jakieś 3 lata temu i był to Garmin Vivoactive Hr. Chyba dokładnie wtedy rozpoczynała się również moda na liczenie przebytych dziennie kroków. Byłam wtedy osobą trenującą 5/6 razy w tygodniu, ale nie byłam osobą ogólnie aktywną. Mało chodziłam, wszędzie poruszałam się samochodem. Oczywiście myślałam, że jestem bardzo aktywna bo przecież tyle trenuję. Mój zegarek w tamtym czasie pokazywał ledwo 3,5 – 4 tys. kroków dziennie. Smutne, ale prawdziwe. Możesz trenować i 10 razy tygodniowo, ale być nadal osobą mało aktywną, bo sam trening to jest tylko bardzo malutki ułamek dnia. Często ledwie godzina dziennie, a pozostały czas… możesz być trochę leniem :P

I tutaj zegarek sprawdził się doskonale. Chciałam na wyświetlaczu widzieć 10 000 kroków dziennie, więc zaczęłam chodzić by wieczorami widzieć taki wynik. Także śmiało mogę powiedzieć, że zegarek miał duży wkład w moją przygodę ze spacerowaniem. Miał dodatkowo wbudowany GPS, także całkiem dokładnie mierzył przebyty dystans i pokazywał pokonaną trasę. Można się w to wkręcić. 

Na treningach sprawdzał się również dobrze, chociaż wtedy pierwszy raz spotkało mnie małe rozczarowanie. Otóż zegarek pokazywał na treningach znacznie mniej spalonych kalorii niż to sobie „wyobrażałam”. Zawsze wydawało mi się, że jak już idę na trening to z całą pewnością palę tam duże ilości kcal. Nagle okazało się, że treningi wcale nie spalają takich wartości jakie miałam w głowie. A żeby spalić 500 kcal trzeba naprawdę potwornie ciężko trenować… lub bardzo długo. Tutaj mała wskazówka dla osób, które wierzą, ze 30 minutowe treningi z YT potrafią spalać po 500-600 kcal. Nie wierzcie w to, bo to jedna wielka ściema. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju treningu, od naszej masy ciała, od zaangażowania podczas treningu, ale wciąż spalenie 500 kcal na jednej jednostce treningowej to jest bardzo dużo. Moje treningi tyle nie spalają, ale jak wspomniałam na wstępie trenuję rekreacyjnie i amatorsko czyli jak znaczna część społeczeństwa.  Amatorsko nie znaczy, że na treningu leżę i pachnę, bo na każdym wylewam „siódme poty” :)  Po czym na wyświetlaczu widzę ledwo 350 kcal, a czasem i mniej.

I tutaj zegarek również się sprawdził doskonale, bo uświadomił mi, że bardzo łatwo przeszacowujemy swój wydatek energetyczny i równie szybko to przejadamy. Czasem wydaje nam się, że skoro tak ciężko trenujemy to możemy teraz tyle zjeść… a potem zdziwienie, że nie możemy schudnąć.

.zatem czy warto kupić zegarek sportowy?
Moim zdaniem warto. Zegarek uświadomił mi jak mało się ruszam poza treningiem, a do tego pokazał jak mało kalorii potrafię na treningu spalać. Pokazał mi smutną prawdę, której najczęściej nie chcemy widzieć i znać :P

Należy tutaj pamiętać o jednej ważnej kwestii. Dokładność tego typu urządzeń bywa różna. Poza wspomnianym wyżej Garminem posiadam jeszcze 2 inne zegarki. Jeden to mój ostatni nabytek, Garmin Vivomove Hr, a do kolekcji po drodze dołączył jeszcze Suunto 3 Fitness. O ile oba Garminy pokazują podczas użytkowania wartości bardzo zbliżone, to Suunto często pokazuje je zupełnie inne. Wszystkie urządzenia mam ustawione pod siebie tzn. podany mam w nich wzrost, wagę, długość kroku. Tutaj niestety zegarek Suunto 3 Fitness nalicza kroki z ruchów ręką :-/ To jest jego największa wada jako zegarka sportowego, który przecież ma nam pokazywać naszą aktywność. Możemy zatem siedzieć wygodnie na kanapie, jeść czipsy a kroki lecą… Nie będę porównywać tutaj tych urządzeń, bo o tym napisze osobny post, jednak warto o tym wiedzieć wybierając takie urządzenie. Być może w nowszych modelach Suunto problem nie występuje.

Biorąc pod uwagę powyższe należy pamiętać, że pomiary z tych zegarków mogą być obarczone błędem i należy je traktować jako wartości „w przybliżeniu”. Osoby, które chcą się odchudzać i będą takie pomiary przyjmowały na 100 % mogą podczas odchudzania się rozczarować. Jeśli chodzi o wady zegarków to wszystko będzie zależne już od wybranego modelu i błędów jakim mogą być obarczone pomiary. Z tej okazji zapraszam na test zegarków, które posiadamy z Jackiem w domu. 

Nie zmienia to faktu, iż zegarki świetnie motywują do ruszenia z kanapy, gdy na liczniku pod koniec dnia widzisz ledwie 3 tys kroków. Skoro mowa o krokach to zapraszam tutaj na tekst o 10 tys krokach KLIK.

Pomimo świadomości błędów, jakie te zegarki pokazują uważam, że były to jedne z lepszych zakupów, które poczyniłam. Ostatecznie wszystkie pomiary traktuję „szacunkowo”, ale kontrola poziomu aktywności daje mi dużo dobrej zabawy. A teraz czas na marszobieganie z zegrakiem :P 

zegarek sportowy1
ps. Kiedyś do kolekcji dokupię Garmina Fenixa 5s z paskiem w kolorze marmurowej bieli :P

A teraz pytanie do Was, jakie zegraki/ opaski posiadacie i jak oceniacie ich wiarygodność? Zostawcie komentarz, z pewnością się to przyda kolejnym czytającym osobom :) 

Komentarze stworzone przez CComment' target='_blank'>CComment

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności