Zajęcia grupowe fitness - forma aktywności, która towarzyszy mi najdłużej. Jeśli zastanawiasz się czy warto zacząć to dziś przedstawię Ci plusy i minusy uczęszczania na tego typu zajęcia. 

fitnessplusy

.motywacja 
Jeśli zaczynasz przygodę z aktywnością, treningiem to zajęcia fitness mogą być dobrym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że trening grupowy skutecznie „motywuje”. W grupie staramy się bardziej, a w przypadku zmęczenia znacznie rzadziej odpuszczamy. Widok ćwiczącej obok koleżanki sprawia, że starasz się dotrwać do końca. To po prostu działa. Sama wielokrotnie nie mam sił w trakcie treningu, ale gdy widzę, że cała sale trenuje to po prostu nie przerywam. 

.plan treningowy
Nie musisz się zastanawiać co robić na treningu, bo od tego jest instruktor. Dobierze zestaw ćwiczeń, czas ich trwania i czas przerw lub ułoży odpowiednią choreografię w przypadku zajęć typu zumba czy step. W przypadku osób początkujących to naprawdę wiele ułatwia, a przy okazji możesz się wiele w ten sposób nauczyć. Schemat treningowy jest często podobny - może Ci się to przydać w przyszłości, gdy będziesz chciała sama sobie układać treningi by np. ćwiczyć w domu. 

.nauka techniki 
Jeśli dobrze trafisz to jest szansa, że na zajęciach grupowych również się sporo nauczysz. I chociaż jest to znacznie trudniejsze gdy na sali jest po 20 czy 30 osób, ale wciąż możesz z nich wiele wynieść na przyszłość, a kiedy nie wiesz jak wystarczy po prostu zapytać. Są instruktorzy, którzy wiele tłumaczą, więc gdy na takiego trafisz to słuchaj co mówi i zapamiętuj. 

.systematyczność
Zajęcia są w określone dni i godziny więc znacznie łatwiej taką aktywność wpleść w codzienne obowiązki. Możesz zaplanować to na cały rok z góry :) A wiadomo, że z planem znacznie łatwiej o realizację. 

.towarzystwo
Nie da się ukryć, że na zajęcia często idziemy z koleżanką bo jest nam po prostu raźniej. W tym przypadku znacznie rzadziej rezygnujemy i szukamy wymówek niż w przypadku zaplanowanego treningu w samotności, gdzie bardzo często „zawsze” jest coś do zrobienia. Sama po sobie wiem, że kiedy wstaję rano to często mówię, że wieczorem to potrenuję...a potem kończy się jak się kończy. A to pranie, a to gotowanie, a to leń. Kiedy się z kimś umawiam na trening to po prostu idę i nie szukam wymówek. 

.różnorodność 
Trafiając do klubu fitness masz wiele różnych form zajęć do wyboru. Testuj, sprawdzaj, aż znajdziesz takie, które będą Ci odpowiadać. 

.dobra energia i zabawa
Muzyka (czasem nawet fajna się trafi) i grono osób, które mimo zmęczenia na koniec treningu się zawsze uśmiecha. Przed zajęciami się często nie chce, w trakcie jest często trudno i ciężko, ale po jest zawsze dobrze. To po prostu działa. 

A teraz minusy, bo wiadomo, że również takie są. 

.technika
Z tym na zajęciach grupowych bywa różnie. Przy dużej liczbie osób na sali nie ma szans by instruktor wszystko u każdego dojrzał. A nawet jak dojrzy i poprawi to uwierzcie, że nie każdy chce te uwagi przyswoić i stosować dalej. Czasem potrzeba jedną osobę poprawić wielokrotnie by w końcu uzyskać w miarę sensowną technikę, a przecież to nie trening indywidulany tylko grupowy, więc instruktor nie może całej godziny poświęcić jednej osobie.

.jeden plan dla wszystkich
Plan treningowy jest jeden dla wszystkich. To co dla jednej osoby będzie łatwe, dla drugiej będzie wyzwaniem. W efekcie możemy wychodzić z zajęć czasem niezadowoleni bo albo dla kogoś będzie za słabo, albo za mocno. Niektóre ćwiczenia można modyfikować pod daną osobę np. ze względu na kontuzje, ale trudno tutaj będzie dogodzić wszystkim. 

.adaptacja
Każda nowa forma aktywności na początku stanowi wyzwanie. Rezultaty w postaci poprawy sylwetki, wytrzymałości, siły czy po prostu samopoczucia są widoczne całkiem szybko. Jednak im dłużej trenujemy „jednym” system treningowym tym staje się to dla nas coraz łatwiejsze. To co na początku jest wyzwaniem, po kilku miesiącach staje się rutyną. Jak sobie z tym radzić napiszę kolejnym razem :)

.podsumowując
Jeśli chcesz zacząć, to jest duża szansa, że zajęcia doskonale wprowadzą Cię w świat aktywności ucząc przede wszystkim systematyczności, która na dalszym etapie będzie bardzo przydatna bo bez tego trudno o długotrwałe zmiany. Pomimo powyższych minusów wciąż uważam, że zajęcia grupowe są doskonałą formą treningu, zarówno na początku przygody z aktywnością, jak i później gwarantując odpowiednią dawkę ruchu.

W moim przypadku towarzyszą mi regularnie już od 7 (lub 8) lat, tydzień w tydzień, w zasadzie bez przerw (poza wyjazdem urlopowym). Uważam, że to jedna z moich lepszych inwestycji zdrowotnych na przyszłość. Jeśli się ktoś tu zastanawia czy zacząć i czy warto – to od siebie szczerze polecam <3

Jeśli uczęszczacie na zajęcia fitness to podzilecie się opinią czy warto było zacząć. Jeśli natomiast chcecie zacząć a nadal macie wątpliwości lub jakieś pytanie w tym temacie to śmiało zostawcie w komentarzu. Postaram się je rozwiać :) 

 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Chciałabym, ale nie wiem od czego zacząć. Moja odpowiedź jest krótka – po prostu spróbuj.

jogastart

 .ale jak?
Nie utrudniaj sobie wszystkiego już na starcie. Nie zastanawiaj się czy masz dobry strój, czy dobrze wykonasz każdą pozycję i czy dobrze oddychasz. Zapewniam Cię, że każdy kto zaczyna nie robi tego dobrze. Na to przyjdzie czas. Na początek po prostu sprawdź, czy ta forma aktywności Ci się spodoba.

Masz tutaj dwie opcje. Idziesz na zajęcia jogi lub zaczynasz sama w domu. Obie formy są dobre. Ja wyboru nie miałam, bo u mnie w mieście nikt takich zajęć obecnie nie prowadzi. Wiadomo, że joga w domu nigdy nie będzie jogą z instruktorem, co nie oznacza, że nie może być tak samo dobra. Nie daj sobie wmówić, że w domu to Ty wszystko robisz źle i nie ma szans na dobrą praktykę. Internet to kopalnia wiedzy i zapewniam Cię, że w tym temacie możesz się wiele nauczyć sama. 

.czego potrzebujesz by zacząć?
Maty. Nie zaczynaj jogi od kupowania wszystkich pozostałych akcesoriów, bo może się okazać, że ten typ aktywności Ci zupełnie nie odpowiada. Kolejne na liście byłyby klocki, pas i koc czy wałek.

akcesoria1
akcesoria2                                                                                                                                                źródło: https://sklep.joga-joga.pl/

Jeśli na początku nie masz specjalnego pasa z powodzeniem zastąpisz go np. paskiem od szlafroka. Koc w domu ma każdy, więc problem z głowy. Oczywiście koc jogowy od zwykłego różni się materiałem, ale nie szukaj problemu tam gdzie go nie ma. Klocki natomiast w pewnym stopniu możesz zastąpić książkami, ale książki niestety nie sprawdzą się w każdej pozycji.

Nie polecę Ci tutaj żadnej konkretnej i sprawdzonej firmy w doborze produktów, bo za mało ich przetestowałam by coś dobrego doradzić. Sama posiadam najzwyklejszą matę z najbliższego sklepu sportowego, która na dodatek jest słaba :) 

.trening z YouTube
Skoro masz matę to możesz zaczynać. Ze swojej strony na początek proponuję zajrzeć na kanał Gosi Anatomia Jogi. Duża ilość filmików, nie tylko instruktażowych, ale i gotowych sesji jogi.

Druga propozycja jest propozycją, którą Wy mi często polecacie. Nie miałam czasu się z tym kanałem zapoznać, bo obecnie praktykuję z książkami, ale słyszałam tyle dobrego, że po prostu puszczam tę informację dalej w świat. Trochę w ciemno, ale zaryzykuję. Kanał należy do drugiej Gosi: 

To tyle na początek. Masz wszystko czego potrzebujesz by zacząć. Trzymam za Ciebie kciuki. Jeśli spróbujesz wróć za jakiś czas i podziel się swoimi wrażeniami. 

Ps. Właśnie tak patrzę wyżej i widzę, że poleciłam dwa kanały – dwie Gosie. Czyżby joga była mi pisana bardziej niż mi się wydaje? Przecież wybór dwóch imienniczek nie może być przypadkiem :P

Teraz Wasza kolej. Podzielcie się w komentarzu swoimi ulubionymi kanałami, z którymi trenujecie <3 Przyda się to nie tylko mi, ale i kolejnym osobom, które tu zajrzą. 

Napisz komentarz (9 Komentarzy)

Moda, zbędny gadżet czy może strażnik naszego zdrowia?

zegarek sportowy

Zacznijmy od tego, że nie trenuję niczego zawodowo. Jestem osobą aktywną, ale wszystko co trenuję jest na poziomie amatorskim, dla zdrowia i własnej przyjemności, nie dla wyników. Tekst nie jest zatem werdyktem nad dokładnością takich urządzeń, bo dla większości osób trenujących rekreacyjnie jak ja nie stanowi to wyroczni.

Swój pierwszy zegarek dostałam jakieś 3 lata temu i był to Garmin Vivoactive Hr. Chyba dokładnie wtedy rozpoczynała się również moda na liczenie przebytych dziennie kroków. Byłam wtedy osobą trenującą 5/6 razy w tygodniu, ale nie byłam osobą ogólnie aktywną. Mało chodziłam, wszędzie poruszałam się samochodem. Oczywiście myślałam, że jestem bardzo aktywna bo przecież tyle trenuję. Mój zegarek w tamtym czasie pokazywał ledwo 3,5 – 4 tys. kroków dziennie. Smutne, ale prawdziwe. Możesz trenować i 10 razy tygodniowo, ale być nadal osobą mało aktywną, bo sam trening to jest tylko bardzo malutki ułamek dnia. Często ledwie godzina dziennie, a pozostały czas… możesz być trochę leniem :P

I tutaj zegarek sprawdził się doskonale. Chciałam na wyświetlaczu widzieć 10 000 kroków dziennie, więc zaczęłam chodzić by wieczorami widzieć taki wynik. Także śmiało mogę powiedzieć, że zegarek miał duży wkład w moją przygodę ze spacerowaniem. Miał dodatkowo wbudowany GPS, także całkiem dokładnie mierzył przebyty dystans i pokazywał pokonaną trasę. Można się w to wkręcić. 

Na treningach sprawdzał się również dobrze, chociaż wtedy pierwszy raz spotkało mnie małe rozczarowanie. Otóż zegarek pokazywał na treningach znacznie mniej spalonych kalorii niż to sobie „wyobrażałam”. Zawsze wydawało mi się, że jak już idę na trening to z całą pewnością palę tam duże ilości kcal. Nagle okazało się, że treningi wcale nie spalają takich wartości jakie miałam w głowie. A żeby spalić 500 kcal trzeba naprawdę potwornie ciężko trenować… lub bardzo długo. Tutaj mała wskazówka dla osób, które wierzą, ze 30 minutowe treningi z YT potrafią spalać po 500-600 kcal. Nie wierzcie w to, bo to jedna wielka ściema. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju treningu, od naszej masy ciała, od zaangażowania podczas treningu, ale wciąż spalenie 500 kcal na jednej jednostce treningowej to jest bardzo dużo. Moje treningi tyle nie spalają, ale jak wspomniałam na wstępie trenuję rekreacyjnie i amatorsko czyli jak znaczna część społeczeństwa.  Amatorsko nie znaczy, że na treningu leżę i pachnę, bo na każdym wylewam „siódme poty” :)  Po czym na wyświetlaczu widzę ledwo 350 kcal, a czasem i mniej.

I tutaj zegarek również się sprawdził doskonale, bo uświadomił mi, że bardzo łatwo przeszacowujemy swój wydatek energetyczny i równie szybko to przejadamy. Czasem wydaje nam się, że skoro tak ciężko trenujemy to możemy teraz tyle zjeść… a potem zdziwienie, że nie możemy schudnąć.

.zatem czy warto kupić zegarek sportowy?
Moim zdaniem warto. Zegarek uświadomił mi jak mało się ruszam poza treningiem, a do tego pokazał jak mało kalorii potrafię na treningu spalać. Pokazał mi smutną prawdę, której najczęściej nie chcemy widzieć i znać :P

Należy tutaj pamiętać o jednej ważnej kwestii. Dokładność tego typu urządzeń bywa różna. Poza wspomnianym wyżej Garminem posiadam jeszcze 2 inne zegarki. Jeden to mój ostatni nabytek, Garmin Vivomove Hr, a do kolekcji po drodze dołączył jeszcze Suunto 3 Fitness. O ile oba Garminy pokazują podczas użytkowania wartości bardzo zbliżone, to Suunto często pokazuje je zupełnie inne. Wszystkie urządzenia mam ustawione pod siebie tzn. podany mam w nich wzrost, wagę, długość kroku. Tutaj niestety zegarek Suunto 3 Fitness nalicza kroki z ruchów ręką :-/ To jest jego największa wada jako zegarka sportowego, który przecież ma nam pokazywać naszą aktywność. Możemy zatem siedzieć wygodnie na kanapie, jeść czipsy a kroki lecą… Nie będę porównywać tutaj tych urządzeń, bo o tym napisze osobny post, jednak warto o tym wiedzieć wybierając takie urządzenie. Być może w nowszych modelach Suunto problem nie występuje.

Biorąc pod uwagę powyższe należy pamiętać, że pomiary z tych zegarków mogą być obarczone błędem i należy je traktować jako wartości „w przybliżeniu”. Osoby, które chcą się odchudzać i będą takie pomiary przyjmowały na 100 % mogą podczas odchudzania się rozczarować. Jeśli chodzi o wady zegarków to wszystko będzie zależne już od wybranego modelu i błędów jakim mogą być obarczone pomiary. Z tej okazji zapraszam na test zegarków, które posiadamy z Jackiem w domu. 

Nie zmienia to faktu, iż zegarki świetnie motywują do ruszenia z kanapy, gdy na liczniku pod koniec dnia widzisz ledwie 3 tys kroków. Skoro mowa o krokach to zapraszam tutaj na tekst o 10 tys krokach KLIK.

Pomimo świadomości błędów, jakie te zegarki pokazują uważam, że były to jedne z lepszych zakupów, które poczyniłam. Ostatecznie wszystkie pomiary traktuję „szacunkowo”, ale kontrola poziomu aktywności daje mi dużo dobrej zabawy. A teraz czas na marszobieganie z zegrakiem :P 

zegarek sportowy1
ps. Kiedyś do kolekcji dokupię Garmina Fenixa 5s z paskiem w kolorze marmurowej bieli :P

A teraz pytanie do Was, jakie zegraki/ opaski posiadacie i jak oceniacie ich wiarygodność? Zostawcie komentarz, z pewnością się to przyda kolejnym czytającym osobom :) 

Napisz komentarz (25 Komentarzy)

Jakiś czas temu pisałam, że postanowiłam odświeżyć moją aktywność fizyczną i dodać do niej brakujący element. Tym elementem stała się joga. Minęły ponad 2 miesiące od kiedy postawiłam pierwsze kroki na macie a ja nadal się tym tematem interesuje i to coraz bardziej.

joga

.co się zmieniło?
W pierwszym wpisie KLIK wymieniłam w zasadzie 2 spostrzeżenia po miesiącu praktyki, a wśród nich był oddech i stan mojego „ciała” w postaci betonu.

Jeśli chodzi o sam oddech to dopiero zaczynam oddychać. Podczas treningu widzę znaczną różnicę kiedy współpracuję z oddechem a kiedy nie. Jeśli tylko przestaję oddychać zaczynam czuć, że ciało kompletnie się blokuje. Nic nie wychodzi a podczas treningu czujesz tylko jeden wielki „mur” nie do przeskoczenia. Po takiej jednostce nie czuję również wielkiego odprężenia. A jeśli tylko dodam do tego oddech, to nagle ciało zaczyna jakby odpuszczać. Zakresy w pozycjach się zwiększają i wszystko staje się całkiem przyjemne i płynne. Wskazówka – oddech wymaga skupienia.

Przejdźmy do betonu. Wielkich zauważalnych postępów nie ma i jeśli ktoś tu liczy na „szpagat” w miesiąc to może być mocno rozczarowany. Na szczęście szpagat nie był moim celem :) zatem rozczarowana nie jestem. Czuję się znacznie, znacznie swobodniej! Na tyle swobodniej, że wiążąc buty mogę to robić w skłonie :P a nie kucać. Dodam tutaj, że piękny skłon dalej nie jest w moim zasięgu ale samo wiązanie butów na stojąco brzmi przecież zachwycająco.

.nowe spostrzeżenie
Treningi jogowe potrafią dobrze „zmęczyć”. Może to słowo nie brzmi dobrze, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. Jeśli się komuś wydaje, że to leżenie w bezruchu na macie, to może się zdziwić. Oczywiście zależy to w dużej mierze od formy/rodzaju jogi jaką wybierzemy, ale dla kogoś kto nigdy w ten sposób nie trenował każdy wybrany rodzaj może być wyzwaniem.

Treningi „jogowe” pozwalają mi się w pełni wyłączyć z gonitwy myśli tego co „muszę” jeszcze zrobić danego dnia a czy przypadkiem o czymś nie zapomniałam. To taka chwila kiedy rozkładasz matę, oddychasz i jesteś tu i teraz.

Spokój. Tego się nie spodziewałam, bo żadne inne moje treningi nie budzą we mnie tyle spokoju co joga. Nie wiem jak dobrze to zobrazować, ale to coś w stylu patrzenia na świat przez „różowe okulary”.

.bonus
Nie mam jakiegoś wielkiego „before-after” bo 2 miesiące to zdecydowanie za mało by pokazać oszałamiające „after”, a dodatkowo zdjęcie „after” jest wykonane jakiś czas temu, ale niech będzie. Dowolna pozycja. Zaczynając potrzebowałam klocków pod łokcie, bo inaczej pojawiał się ból w odcinku lędźwiowym kręgosłupa a kolana całkowice odrywały się od podłogi. Obecnie klocków nie potrzebuję, a ból w odcinku lędźwiowym w tej pozycji już nie występuje. 

joga1a

joga2

Szczerze? To jestem bardzo pozytywnie zaskoczona zmianami jakie joga wnosi w moje codzienne funkcjonowanie i cieszę się bardzo, że w grafiku moich treningów zagościła na stałe. 

Napisz komentarz (8 Komentarzy)

To jest moje trzecie podejście do tego tematu. 2 lata temu było pierwsze, zakończone po miesiącu. Rok temu było drugie, tym razem zakończone po 3 miesiącach. I tak mamy koniec 2018 roku a ja kilka tygodni temu rozpoczęłam trzecią próbę.

joga

Gdybym miała sklasyfikować mój trening w tym temacie to jest to coś pomiędzy jogą a rozciąganiem. Pozycje, które wykonuję często pochodzą z jogi, ale trudno to w moim przypadku nazwać praktyką jogi. Przynajmniej nie na tym etapie.

.dlaczego rozpoczęłam?
Najprościej jak się da, potrzebowałam zmiany mojej aktywności. Dalej trenuję regularnie (siłowy + fitness), ale czegoś w moim treningu zaczęło brakować. Dokładanie kolejnej jednostki treningu siłowego przestało już cieszyć. Nie czułam już po tym treningu ani wielkiej radości, ani motyli w brzuchu. I w ten sposób zamieniałam 2 jednostki treningu siłowego na 2 treningi „jogi”. Ponoć zmiany w większości przypadków wychodzą na dobre :)

.3 spostrzeżenia po miesiącu praktyki
Nie potrafię oddychać. Pomimo szeregu różnych wcześniejszych form aktywności joga uświadomiła mi, że kompletnie nie umiem oddychać. To właśnie na macie, w zaciszu domowym usłyszałam, że mój oddech jest krótki i płytki a jak wszyscy wiemy (lub nie) spokojny, głęboki oddech to i spokojna głowa. Kojarzycie sytuację, kiedy się stresujecie a ktoś Wam zalecał się uspokoić poprzez głęboki oddech? No właśnie, tego nie potrafię. Na tym etapie niestety nie umiem jeszcze oddychać. 

Jestem bardziej sztywna niż myślałam. I chociaż wielokrotnie się śmiałam, że jestem drewnem to prawda okazała się jeszcze brutalniejsza. Jestem betonem. 12 lat wielogodzinnej, siedzącej pracy za biurkiem, pomimo różnej innej aktywności (siłowy + fitness) zrobiło swoje. Do tej pory moja aktywność wyglądała tak, że był trening a na koniec treningu tak z 5-7 minut rozciągania. Wstyd to przyznać, ale zawsze mi było szkoda czasu na rozciąganie.

Nowa aktywność sprawia, że ponownie się rozwijam, ponownie chcę zrobić więcej i więcej. Należę do tych osób, które muszą się stale czegoś uczyć, inaczej więdną. Stagnacja sprawia, że zaczynam za dużo marudzić :)

joga1
Na dziś tyle. Czy ta próba okaże się trafiona? Zobaczymy za kilka tygodni, a może nawet miesięcy. 

Dziewczyny praktykujecie jogę lub może klasyczne rozciąganie? Jeśli tak, podzielcie się swoimi początkami, chętnie poczytam jak to się u Was zaczęło :)

 

Napisz komentarz (10 Komentarzy)

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Our website is protected by DMC Firewall!

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności