Joga boli. Przynajmniej na początku. Zanim zacząłem uprawiać odczuwałem tylko bóle w dole pleców. Po ośmiu miesiącach tam nie boli, ale za to rwie i szarpie w lewym udzie i kolanie, w barkach a szyję jak raz zgiąłem to zobaczyłem gwiazdy w biały dzień. Od tego czasu zrobiłem się ostrożny, nawet bardzo. Nie ma lekko, ale to chyba tak musi być – aby było lepiej musi najpierw boleć. Coś mi się wydaje, że bez tego nie ma mowy o postępie. Prostym kręgosłupie, pełnym zakresie ruchu itd.
Tyle, że pouczenia instruktorów prowadzących zajęcia, aby uważać, i jak tylko boli to wychodzić z pozycji, nijak się do tego mają. Kiedy za każdym razem będziemy uważać, żeby było wygodnie, miło i bezboleśnie to progresu nie będzie. Zazwyczaj jest tak, że największy opór jest w głowie. Ścięgna i mięśnie wytrzymują. Chociaż… Warto stale o tym pamiętać, że w jodze rozciągamy mięśnie a nie ścięgna. Te ostatnie można rozruszać co najwyżej od 4 do 5 procent, a mięśnie nawet do 15. Zatem robimy skłon do przodu i czujemy jak rozciągają się zginacze ud. Jeżeli przesadzimy to mocno odczujemy wszystko następnego dnia rano. Zabawne. Uprawiasz jogę żeby czuć się lepiej, a rano kości trzeba jakoś do kupy zebrać, by w ogóle zacząć funkcjonować. No można poprzez „powitanie słońca”. Ale to już trzeba być nieźle nakręconym, aby rano wstać i przed wyjściem do pracy poświęcić 15 czy 20 minut na ćwiczenia. Próbowałem i gwarantuję, że jak się zmusisz to wszystko jakoś rano sprawniej idzie. Kawa nie jest wtedy potrzebna. Zresztą w kawie i tak nic specjalnego nie ma prócz gwarancji wzmożonego sikania.

1-IMG 8989ax

Nie wiem jak to jest z tym cudami jakie sprawia joga, a o których na razie tylko czytam, bo sam ich jeszcze nie doświadczyłem. Mam nadzieję, że kiedyś przyjdą. Oby nie były to lata… Ale nie taka joga straszna jak ją malują.
Jednak satysfakcji w tym niemało jeżeli czujesz, że idzie coraz lepiej. Droga do ideału daleka, o ile w ogóle jest to możliwe do osiągnięcia. Na pewno nie jest możliwe to bez dobrego instruktora i codziennej pracy w domu. Instruktorzy kosztują. Trudno jednak wymagać aby przekazywali swoje umiejętności za darmo. Niestety, zajęcia jogi są droższe od wszelkich „fitów” – zumb, aerobowych, cardio itp. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że zdobycie uprawnień nauczyciela jogi też jest bardzo drogie i na dodatek czasochłonne.
Miesięczny karnet (osiem wejść) to wydatek rzędu 90 – 120 zł. W dużych miastach z reguły jest drożej. Można uczyć się indywidualnie przez internet (skype), ale to kosztuje jeszcze więcej. Trzy lub czterodniowe kursy jogi czy warsztaty to wydatek 300-400 złotych. Za równowartość wczasów z jogą w Polsce można spokojnie pojechać na niezły wypoczynek do Chorwacji. Ale świrowanie kosztuje.
S.K.

Najczęściej czytane

brownie
kaloriaaa
tytan
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1
12a


Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności

Our website is protected by DMC Firewall!