Żeby to było takie proste i żeby istniała jedna, skuteczna metoda to bym Wam ją od razu podała. Nie ma takiej, a temat jest złożony. Możemy się prześcigać jedynie w pomysłach na to co bardziej skuteczne. Każdy trener Ci powie, że jego metoda i jego treningi są najlepsze. Bzdura. Jedyne co skuteczne, to to, co jest dopasowane do Ciebie (opcja trening personalny). Jeśli masz szczęście i trafisz na mądrego trenera są duże szanse, że osiągniesz w końcu to co chcesz.
Chyba nikogo nie ucieszył ten wstęp.

sarenka

Słowo klucz na ten odcinek.
D I E T A.

Po raz kolejny nikogo nie zaskoczyłam, no bo nie ma tutaj czarów ani magii. Nie znam osoby, która by zbudowała wymarzoną sylwetkę jedząc to, co jej przyjdzie akurat do głowy. Nie ma i nie będzie lepszej metody modelowania sylwetki niż ta, która oparta jest na solidnym fundamencie pochodzącym z talerza.

Błąd nr 1
Diety okresowe.

Zapamiętaj - nie ma skutecznych diet okresowych. Jedyną skuteczną dietą jest ta, co trwa do końca życia.  I to jest jednocześnie najmocniejszy argument za tym, by nie stosować rygorystycznych diet, które są przeznaczone np. dla zawodników sportów sylwetkowych. Nie starajcie się być zawodnikiem, kiedy nim nie jesteście. To proste. A dieta powinna być na tyle do Ciebie dopasowana, by nie odbierała Ci radości i zadowolenia z życia. I chociaż na początku może i z pewnością będzie trudna, to po pewnym czasie stanie się nawykiem. Stanie się czymś zupełnie normalnym. Ja osobiście nie jestem na żadnej diecie, ja  tak po prostu jem. Posiłek składający się z ryżu/kaszy/ziemniaków/makaronu z dowolnym mięsem, warzywami  to mój standardowy posiłek. A to co z tego wymyślisz, zależy od Ciebie. Osobny post poświęcę na to co jem a czego unikam, bo to kolejny całkiem obszerny temat.
Nie ma czegoś takiego jak dieta na 5 m-ęcy i potem wracam do swoich przysmaków w postaci pajdy białego chleba z nutellą, czy też gotowych kupnych zapiekanek, burgerów itp. Wybaczcie ale mam problem z podaniem tego, co się je kiedy się je inaczej niż ja. Możecie napisać w komentarzach, żebym wiedziała na przyszłość.
Jeśli myślisz, że potrzymasz dietę 5 m-cy a potem jazda na całego, to efekt jo-jo a nawet dwa jo-ja gwarantowany :)

Błąd nr 2
Jesz za mało.

To klasyka. To nawet więcej niż pewne. Życie na liściu sałaty, jogurciku z owocem, unikanie kolacji, brak posiłku po treningu. Dieta #1201 kcal. Jeśli jakimś cudem jeszcze masz na tym siłę i chęci na trening, to gratuluję. Nie wiem jak to robisz, ale na takiej diecie z pewnością nie czujesz się znakomicie, z pewnością nie zbudujesz ładnych, jędrnych pośladków a Twoje ciało w okolicach 40-tki z pewnością zacznie wyglądać jak jeden wielki flak. Diety o niskiej podaży kalorycznej są wynalazkiem szatana. Nawet jeśli do pewnego czasu będziesz na tym systemie chudła, to pojawi się w końcu ta ściana, której nie przeskoczysz. Chcesz wyglądać jak nasza Zosia z 1 odcinka, ale stosujesz jakieś dziwne metody żywieniowe. Jak masz zbudować swój dom czyli „ciało” kiedy brakuje Ci cegieł czyli pożywienia? Nie da rady. Chcesz coś zbudować, chcesz lepiej wyglądać to zacznij jeść.

Bonus
Przecież ja tak mało jem. Nie jem śniadanka, w pracy wcinam tylko 2 bułki słodkie lub slodki fit-jogurcik z tymi płatkami fitness. Wracam do domu a tam obiadek – raz lepszy, raz gorszy, raz ryż z kotletem, raz kebab z colą. Po obiadku już tak przyjemnie, że muszę przekąsić deserek. Ale taki mały. Batonik czy tez 8 kostek czekolady do kawki. Udajesz się czasem na trening. Po treningu nie ma opcji na posiłek. No tyle trenowałam, że przecież nie będę teraz jadła. Mija godzina czy dwie. Cholera głodna jestem. Jak dobrze, ze została ta czekolada z obiadu. Przekąszę sobie troszkę. Na lepszy sen.
Nie mów mi, ze podjadasz wieczorami? :P


Błąd nr 3
Jesz za dużo a za mało się ruszasz.

Tutaj chyba nie muszę niczego tłumaczyć. Po prostu jesz za dużo, za duże porcje a za mało się ruszasz. Jeśli do tego jesz złe produkty, stale podjadasz to chyba wszystko jasne. Jeśli do tego masz pracę siedzącą to uwierz mi, ale nie potrzebujesz tony kalorii ani słodkich bułek.

Bonus
Siedzisz 8 godz na tyłku i podjadasz czy to ciasteczko, czy to orzeszki patrząc w monitor. Chyba widzisz, że coś tu nie gra. Masz zero ruchu, bo przejście do WC lub po kawę to nie jest żaden wysiłek. Czyli 1/3 dnia mija Ci za biurkiem, 1/3 dnia leżysz bo po prostu śpisz w nocy. Zostaje 1/3 … nie trenujesz bo masz tysiąc wymówek. Siadasz na kanapę, odpalasz jakiś genialny serial i tak sobie siedzisz, czasem tupiąc nóżką w rytm reklam. Nudno troszkę. Jakaś zagryzka by się przydała…
Niby jesz mało, ale za dużo w stosunku do swojego ruchu. Pomyśl o tym, bo może tu tkwi problem.

Podsumowanie
Jesz za mało, jesz za dużo, nie wiesz ile jesz. Post o liczeniu kalorii <KLIK>.
Żyjemy w takich trudnych czasach, że jesteśmy leniwi i wygodni. Nasze babcie się więcej ruszały niż my obecnie.

Do zastanowienia…
Podjadasz niby mało, no bo czym jest te jedno czy 3 wypasione ciasteczka po obiedzie?
Na zajęciach, treningu dajesz z siebie wszystko, ale zgodnie z zasadą „aby się nie przemęczyć”.

I nie mów mi potem, że robisz wszystko :) :)

... ale ja chcę ciasteczko <3

sarenka1

Pierwsza zasada podjadania – trenuj ciężko i uczciwie
Ja również podjadam, nie da się ukryć. Również uwielbiam te wszystkie ciastki i czekolady. Ja również mam zachcianki i gorsze dni. Ale mam również jasno określony cel, który na co dzień jest silniejszy niż zachcianki.  Doskonale wiem, że jeśli będę codziennie sobie podjadać to po kilku miesiącach stanę się „galaretą”, a że stan galarety mi się nie podoba to koło się zamyka. Podjadam rozsądnie i trenuję uczciwie.
Trenuj uczciwie dla siebie, nie dla Trenera czy Instruktora na sali. Co to znaczy? Już obrazuję na przykładzie treningów grupowych. Na sali 30 osób. Jeden instruktor. Czy Ty myślisz, że ten instruktor to widzi czy Ty trenujesz na maksimum swoich możliwości? Nawet jeśli by tego chciał, to na sali jest tak dużo osób, że nie ma na to szans. To są zajęcia grupowe a nie trening personalny 1:1. Przychodzi sobie Zosia na zajęcia. Nowe paznokcie, makijaż 100 %, świeży włos. No przyszła, więc jakoś tam potrenuje. Zagada Kasię po prawej, Iwonkę po lewej ale przecież nie będzie skakać jak wariatka bo po co? No właśnie po to – ile z siebie dajesz, tyle do Ciebie wróci. Jeśli idziesz na trening, to idź na trening a nie na drzemkę.  

Jako Instruktor doskonale widzę kiedy ktoś daje z siebie wszystko, a kiedy ktoś chce się „przebujać” kolejny semestr. Wystarczy, że będziesz słuchać wskazówek Instruktora, mniej podjadać , więcej normalnie jeść a zaczniesz widzieć efekty. Robisz to dla siebie, nie dla Instruktora, zapamiętaj :)

A na koniec cytuję naszą Beatę co obecnie tak gubi centymetry:
”Nie zapominajmy o restrykcyjnej diecie, bo same ćwiczenia to mi CH dały”

Samo życie.

Najczęściej czytane

brownie
kaloriaaa
tytan
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1
12a


Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd