Spinamy pośladki i działamy, nie odpuszczaamy - pełna zgoda, ale nie za wszelką cenę, nie na siłę, nie pod przymusem. Wyluzuj... Zrób sobie kawę usiądź i porozmawiajmy, ja zapraszam ;) 

wyluzuj

Kilka słów o kawie... Uwielbiam! Wiem, wiem kawa zakwasza organizm, mleko to laktoza, cukry, wzdęcia, hamuje neurogenezę w hipokampie, może zwiększać prawdopodobieństwa ataku serca u osób o wolniejszym metabolizmie (spokojnie tylko u osób posiadających gen spowalniający detoksykację kofeiny w wątrobie) itp., itd.

Robiąc 'formę' dostałam zakaz! Kawa NIE, odstawiamy, zapominamy! Może jedna w tygodniu i to małe espresso (na Boga, nie eKspresso!!!)
Ok, spróbuję. Walczę przecież o 'six pak'.
Dzień pierwszy, spoko, tylko 200 razy myślałam o tym, że nie mogę powtórzyć codziennego espresso. W sumie nie miałam jak, bo w domu ani grama kawy (co to za dom bez kawy?).
Dzień drugi, chyba zgrzeszyłam, bo poszłam do kawiarni i powąchałam unoszącą się kawową woń, plus 300 kawowych myśli. Eh...
Czwarty i piąty dzień - chyba to samo tylko myśli więcej.
Dzień szósty, kolega zaprasza na kawę. Hmmm, przecież mogę zamówić wodę. Ale jak? Nie da się. Wypiłam! Złamałam się! Aaaaaaaaaaaaaaa
Porażka? Czy mam się teraz biczować? Czy mam się ukarać? Jestem do dupy? Poległam? Pomyślimy...
NIE! Nie wypiłm bezsensownej kawy, ja ją przeżyłam. Rozmowa, spotkanie z dawno niewidzianym znajomym. Mogłam wypić wodę z cytrynką, ale nie! Chciałam więc wypiłam!
Co dalej?
Pojechałam na wakacje.
Gdzie?
Do Włoch!
I co?
Pewnie, że była kawa.
Nie hektolitry, ale pozwalałam sobie na przeżycie pysznego włoskiego espresso. Ba! Był nawet włoski napój kawowy powstający w wyniku zalania espresso gorącym, lekko spienionym mlekiem - caffe latte!!!
Potem zahaczyłam o Londyn i byłam na najlepszej kawie w mieście - Electric coffee z najlepszą przyjaciółką na świecie. Tyle ile się działo nad filiżanką pysznej i oryginalnej w smaku kawy, nie działo się wtedy nigdzie!
Wróciłam.
I co?
I zaraz idę kupić młynek i makinetkę, oryginalnie mokę, często nazywaną również kupresem, kafetierką, kawiarką. Na ekspres, taki mój wymarzony mnie jeszcze nie stać =P

Siedzę jeszcze nad kubkiem kawy, jutro będę siedzieć nad filiżanką, szklanką.

wyluzuj2

Na bank w tygodniu będę szła z papierowym kubkiem oznakowanym moim imieniem (własny kubek, kawa robiona specjalnie dla mnie).
Wiem, sieciowa kawa. Ale ja uwielbiam te filmowe sceny - tłum ludzi idących ulicami z kubkami pełnymi gorącej kawy. Mnie to kręci i się tego nie wstydzę. Będę aktorem, statystą i kupię ten kubek, podam swoje imię i też będę się spieszyć popijają kawkę na czerwonym świetle. Co więcej, zostawię samochod w garażu żeby to przeżyć ;)

wyluzuj3

I wiesz co? Lepiej mi! Nie przesadzam ani w jedną ani w drugą stronę. Nie wypijam 10 i nie mam zamiaru pić 10 kaw dziennie, ale przeżyć Espresso we Włoszech, Americno nad Lago di Garda, a czasami caffe latte w warszawskiej kawiarni na miejscu lub na wynos (może na mleku sojowym, może na takim z obniżoną zawartością laktozy, a może na pełnym 3,2%) - tego sobie nie odmówię. Nie ma zakazu, nie ma całkowitego poluzowania. Jest balans. I Kate syta i forma cała - idealnie!
Dlatego pozwól sobie czasami na wyluzowanie. Jedna kawa jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła, a marnować cały dzień na myślenie o tym, że ten kubek, ta filiżanka to zbrodnia? Pffff.
I taki balans trzeba znaleźć we wszystkim!


Tyle ode mnie. Następnym razem Ty zapraszasz na kawę. Ja już przyjmuje zaproszenie! Co wybierasz?

wyluzuj4

 

Najczęściej czytane

brownie
kaloriaaa
tytan
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1
12a


Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności

Our website is protected by DMC Firewall!