Jedna książka miesięcznie. Takie było minimum. W lutym normę wyrobiłam, kończąc miesiąc z 3 czy 4 przeczytanymi książkami. Na dziś wybrałam Sekretny dziennik młodego lekarza, czyli książkę „Będzie bolało”, której autorem jest Adam Kay, były lekarz.

bedziebolalo

Trudno powiedzieć, że jakąś książkę musisz przeczytać, bo gusta są przecież różne i o tym się nie dyskutuje. Jeśli natomiast lubisz swojego lekarza to przeczytaj. Jeśli stale narzekasz na swojego lekarza, też przeczytaj. Jeśli masz znajomego lekarza, też przeczytaj. Jeśli wybierasz się na medycynę, też przeczytaj. Jeśli ciekawi Cię praca lekarza, też przeczytaj. Jeśli ktoś z rodziny pracuje w służbie zdrowia, też przeczytaj. Jeśli lubisz czytać „pamiętniki”, też przeczytaj. Chyba wystarczy na wstępie.

Książka jest pamiętnikiem autora, spisanym w trakcie jego pracy w brytyjskiej służbie zdrowia (NHS) w latach 2004-2010. Autor zabiera nas w podróż przez kolejne szczeble swojej kariery lekarskiej. 9 rozdziałów, 9 różnych miejsc pracy, droga od stażysty do starszego rezydenta.

Książkę czyta się lekko i szybko, przede wszystkim ze względu na humorystyczny język w jakim została napisana (Adam obecnie jest komikiem, stand – uperem, autorem scenariuszy filmowych i telewizyjnych). Pamiętnik wciąga od pierwszych stron, stale rozśmiesza i zadziwia. To ostatnie zawdzięczamy opisom niektórych dolegliwości z jakimi na oddział trafiają pacjenci. Fragmenty książki czytałam Jackowi na głos, z niedowierzeniem, że ludzie potrafią sobie takie rzeczy robić…

bedziebolalo1

Żeby nie było tak zabawnie i kolorowo, to poznajemy i ciemniejszą stronę medalu. Długie godziny pracy, stałe braki w kadrach, słaba płaca, problemy z urlopami, walka z pacjentami i ogromna odpowiedzialność, która ciąży na każdym kroku i każdej decyzji. Jedno jest pewne, lekarzem nie zostaje się z kaprysu.

Mimo, że służba zdrowia to ciężki temat, to czytając książkę można się dobrze uśmiać. Jeśli stale psioczysz i wyklinasz swojego lekarza, to być może ta pozycja sprawi, że spojrzysz na niego inaczej, łagodniej i zrozumiesz, że nie każdego lekarza należy obwiniać za wszystkie nieszczęścia związane z funkcjonowaniem służby zdrowia :) 

.film
Skoro jesteśmy w temacie służby zdrowia, to zaraz po przeczytaniu książki nadrobiłam zaległości w pozycjach filmowych o tej tematyce. Wybór padł na polski film Łukasza Palkowskiego "Bogowie". Jeśli nawet nie lubicie polskiego kina, to zapewniam już na wstępie, że tym razem się nie zawiedziecie.

"Bogowie" to historia profesora Zbigniewa Religi, któremu udało się przeprowadzić pierwszą udaną w Polsce transplantację serca w 1985 r. W roli głównej Tomasz Kot, który zagrał tu wprost genialnie.

Trzy słowa, które mi przychodzą do głowy po obejrzeniu: poświęcenie, pasja i walka o cel.

Dawno nie widziałam tak dobrego polskiego filmu! Fabuła, oparta na prawdziwych wydarzeniach, scenografia w pełni oddająca klimat ówczesnej Polski, błyskotliwe dialogi i znakomita gra aktorska. To historia, którą ogląda się jednym tchem. Gorąco polecam!

Zajrzyjcie jeszcze na zwiastun:

A teraz w myśl zasady "podaj dalej" w komentarzu dzielimy się ostatnio obejrzanym filmem lub ostatnio przeczytaną książką :)

Napisz komentarz (2 Komentarze)

To było ponad siedem tygodni ciężkiej, wielogodzinnej pracy każdego dnia. Od rana do wieczora, z przerwą na posiłek lub nie... Cegiełka po cegiełce, w ciszy i skupieniu budowaliśmy nasze kolejne marzenie! Naszą platformę szkoleniową UCZYMY FIT.

53032397 2204030282989764 9037254456625856512 o
Pomysł zbudowania platformy powstał już rok temu, ale brakowało czasu na jego realizację. Brakowało czasu i wiedzy. Wiedzieliśmy co chcemy, ale nie wiedzieliśmy jak. Skontaktowaliśmy się z kilkoma firmami w celu realizacji tego projektu, ale ceny były szaleńcze :) Postanowiliśmy to zrobić sami. Od podstaw i bez doświadczenia w kwestiach projektowania stron, sklepów interentowych itp. Nie mówiąc już o platformie do nauki online. Szaleńczy pomysł, ale przecież damy radę! 

Dobrze, że nie wiedzieliśmy w co się pakujemy, bo przynaję, że był to nasz najcięższy i najbardziej wyczerpujący projekt, którego się podjęliśmy. Wszystko było nowe i nieznane, a ilość rzeczy o którą trzeba zadbać podczas budowy takiej platformy jest zaskakująco długa :) Ale dziś już to mamy za sobą i z wielką radością dzielimy się tym projektem z Wami. 

Z racji tego, że jest to nowość w naszej branży to postanowiłam Wam troszkę o tym opowiedzieć. 

.do czego służy platforma? 
Najprościej jak potrafię - do nauki. Na platformie znajdziecie dokładnie takie same kursy jakie prowadzimy stacjonarnie, w dokładnie takim samym wymiarze czasu oraz ilości omawianego materiału. 

.dla kogo? 
Dla każdego, z każdego miejsca na świecie i o każdej porze. Naukę zaczynasz wtedy, gdy masz na to czas. Wieczorem, przy śniadaniu, w piżamie czy nawet w wannie :) Nie ma tu żadnych ograniczeń. 

.jak działa platforma? 
Po wejściu na stronę UCZYMY FIT z listy dostępnych kursów i szkoleń, wybieramy ten, który nas interesuje. Obecnie mamy dostępne 2 pełne kursy. Pierwszy, zupełna nowość "Odchudzanie w 5 krokach" KLIK oraz znane niektórym z formy stacjonarnej "Kompendium Zdrowego Stylu Życia" KLIK. Po wykupieniu kursu konto użytkownika tworzy się automatycznie, a dane dostępowe (hasło) zostają wysłane na podany podczas zakupów adres email. 

Zapraszam do obejrzenia materiału, w którym Jacek wyjaśnia jak działa platforma KLIKA teraz zajrzyjmy jeszcze do środka :) 

platforma1
platforma4
.plusy nauki online
Nie musisz się martwić dojazdami, przebywaniem w zatłoczonej sali wykładowej czy organizacją wolnego dnia w grafiku. Dodam tutaj coś jeszcze, coś co zauważyłam będąc uczestnikiem wielu różnych szkoleń. Po 2,3 godzinach słuchania wykładowcy część osób zaczyna przeglądać "telefon"... Nie ma mowy o pisaniu notatek czy pełnym skupieniu. Przychodzi moment kryzysowy i chociażby wykład był bardzo fascynujący, to mało kto potrafi go wysłuchać w całości w pełnym skupieniu. A kiedy po 6-8 godzinach wychodzi się z takiego szkolenia to w zasadzie nie do końca wiadomo o czym ono było :) No tak, było tam o zdrowym odżywianiu i aktywności. Tak, tak :) 

Forma nauki online gwarantuje możliwość powtarzania materiału dowolną ilość razy, dzięki czemu na pewno przyswoisz go w całości. Dodatkowo możesz wracać do tego przez rok od momentu wykupienia szkolenia. 

Siedzisz wygodnie w domu, z kawką w ręku, słuchawki na głowie, notatnik w ręku i wiedza sama płynie. To jest coś o czym marzyłam, kiedy zaczynałam edukację w tym temacie. Niestety nie było takiej możliwości. Obecnie, jeśli chodzę na szkolenia to wybieram formułę online. Dla mnie to znakomita oszczędność czasu i gwarancja dobrze przyswojonego materiału. Cieszę się najmocniej, że udało nam się jako pierwszym stworzyć tę platformę i jestem przekonana, że to jest przyszłość edukacji. 

A teraz życzę owocnej nauki! 

ps. Zapomniałam dodać, że platforma działa również na urządzeniach moblinych :) 

platforma

 

Napisz komentarz (2 Komentarze)

Jeśli znamy się z Instagrama to wiecie doskonale, że lubię zarwać nocki na Netflixa :P Póki nie miałam Netflixa seriali nie oglądałam, bo w naszej TV niczego ciekawego nie znalazłam. Netflix szybko to jednak zmienił. Wraz z obejrzeniem pierwszego serialu wiedziałam, że zabawię tam znacznie dłużej. Wg ankiet przeprowadzonych na moim Instagramie wiem, że znaczna część mojego grona również lubi czasem zarwać nocki na seriale. Zatem, żeby dłużej nie zanudzać wstępem – zostawiam moje top 5 seriali na obecny sezon zimowy.

Dom z papieru                                                                                                 fot. Dom z papieru — część 2 | Oficjalny zwiastun | Netflix

.Peaky Blinders
Uwielbiam, nawet bardzo uwielbiam. Serial kupił mnie od pierwszego odcinka. Akcja rozgrywa się w robotniczym Birmingham w latach 20-stych. Historia jest oparta na prawdziwych wydarzeniach i opowiada o gangu rządzącym miasteczkiem. Dodajmy do tego genialną koloryzację serialu, doskonale dobraną muzykę, eleganckie garnitury, śnieżnobiałe koszule oraz scenerię w postaci brudnych, szarych murów i buchających ogniem pieców fabrycznych. To wszystko z łatwością przenosi nas we wspaniały klimat lat 20-tych a sami bohaterowie… nie sposób ich nie polubić.  Obecnie są 4 sezony, każdy po 6 odcinków, więc możecie spokojnie zaczynać, nie jest to kolejny nudny tasiemiec.

peaky                                                                                                             fot. materiały prasowe 

.House of Cards
Serial, który bardzo długo odkładałam do obejrzenia "na później" ze względu na ilość odcinków w każdym sezonie. Motywem przewodnim są tutaj zagrywki polityczne i z tego powodu serial może nie zainteresować już na wstępie wielu osób. Warto jednak spróbować, bo po pierwszych 3-4 odcinkach nabiera tempa i nie sposób go przerwać. Biały dom w roli głównej, droga po trupach po władzę, liczne szantaże, korupcja i bezwzględność głównego bohatera (Kevin Speacy). Dodajmy do tego współczesną Lady Makbet czyli żonę Kevina, której charakter i elegancja kupiła mnie od pierwszego odcinka. Dla mnie mieszanka idealna oznaczająca wiele zarwanych nocek.

Ps. Nie obejrzałam jeszcze najnowszego sezonu, więc proszę nie pisać spoilerów.

house of cards wallpaper 11                                                                                                                       fot. http://wallpapershdnow.com/house-of-cards/house-of-cards-wallpaper-11

.Ozark
Kolejna dobra pozycja w tym zestawieniu. Pieniądze, narkotyki i niby zwyczajny księgowy w roli głównej. Marty, na skutek oszustw swojego wspólnika zostaje wplątany w świat zorganizowanej przestępczości i zabiera nas do pewnej turystycznej miejscowości Ozark, gdzie musi przeprać pokaźne zasoby gotówki by uniknąć śmierci. A dalej… dalej to już oglądamy odcinek za odcinkiem. Małomiasteczkowa sceneria, surowa, dzika przyroda, napięcie, które rośnie z każdym kolejnym odcinkiem, a do tego doskonale dobrana muzyka pogłębiająca aurę tajemniczości serialu. Wszystko to czyni Ozark serialem bardzo dobrym.

Drugi sezon, zaraz po premierze obejrzeliśmy w 2 dni, zatem ze swojej strony mogę śmiało powiedzieć, że wciąga :) 

ozark s2t                                                                                                      fot. Ozark: sezon 2 | Oficjalny zwiastun | Netflix

.Dom z Papieru
Odkrycie zupełnie przypadkowe podczas przeglądania biblioteki Netflixa. Czerwone kombinezony i przyciągające wzrok maski. Niby nic a jednak zaciekawiło na tyle, że postanowiłam włączyć pierwszy odcinek i pozostać dłużej. Serial opowiada historię doskonale zaplanowanego napadu na mennicę narodową. Wykonawcą napadu zostaje grupka zupełnie obcych sobie ludzi wybranych przez Profesora, czyli osobę która zaplanował ten napad krok po kroku. I na tym się kończy moja zapowiedź...

„Dom z Papieru” jest dla mnie totalnym zaskoczeniem, pozytywnym oczywiście. Jest zdecydowanie lżejszą produkcją niż wyżej wymienione, co nie zmienia faktu, że napięcie towarzyszy przez cały czas. Bohaterów wcześniej nie znałam, ale budzą sympatię, z odcinka na odcinek coraz większą.

z23454624V Dom z papieru                                                                                                        fot. Facebook: La Casa de Papel

.Stranger Things
Lata 80-te, małe amerykańskie miasteczko, mroczny klimat, grupka uroczych dzieciaków, ich tajemnicza koleżanka Nastka posiadająca supermoc i dziwne potwory z innego świata. Mieszanka wybuchowa bo mamy tu elementy komedii, przygody, horroru, sensacji i science fiction. Z jednej strony każdy znajdzie coś dla siebie, z drugiej, gdzie kucharek 6 tam nie ma czego jeść, ale tutaj jednak potwierdza się zasada, że i wilk syty i owca cała. Chyba coś za bardzo namieszłam :P 

Od pierwszego odcinka kupił mnie klimat tamtych lat… Brak komórek, tabletów, gry planszowe, latarki i szukanie przygód gdzie rower poniesie. Czyli młodzieńcze czasy dzisiejszych trzydziesto-, czterdziestolatków (czyli moje). 

maxresdefault                                                                                                                                          fot. Stranger Things | Oficjalny zwiastun | Netflix

Który z powyższych seriali znacie i który z nich Was rozczarował, a który również zachwycił? Lub inaczej Wasze netflixowe TOP5?

Napisz komentarz (30 Komentarzy)

Minimum 12 książek, minimum 12 filmów, po jednej pozycji miesięcznie czyli moje skromne założenie na ten rok. Książek czytam dużo, filmów oglądam mniej. Jeśli chodzi o te drugie, to mam sporo zaległości z ostatnich lat. Nie było czasu. W tym roku zamierzam znaleźć czas na wszystko.

green2                                                                                                        fot. materiały prasowe

Tym sposobem witam w nowej serii „kulturalna”, gdzie znajdziecie kilka słów w powyższej tematyce. Ostatnio oglądany film, ostatnio czytana książka – w myśl zasady podaj dalej, tak zwyczajnie o tym co mnie ostatnio urzekło lub rozczarowało, żadne fachowe recenzje. 

5 nominacji do Oscara, 3 wygrane Złote Globy i szereg innych nagród, których nie jestem w stanie wyliczyć. Po takiej zapowiedzi trudno się nie skusić… a tak naprawdę, to film polecił mi Michał :) Michał polecił, my obejrzeliśmy, ja podaję dalej.

Komediodramat „Green Book”. Na początek 3 słowa, które przychodzą mi do głowy po obejrzeniu. Kontrast, przyjaźń, segregacja rasowa. 

green                                                                                                             kadr z filmu

Green Book to opowieść o niezwykłej przyjaźni między głównymi bohaterami – Tonym Vellelongą, białym Amerykaninem włoskiego pochodzenia, a Donem Shirleyem, amerykańskim czarnoskórym pianistą. Akcja rozgrywa się w latach 60-tych XX wieku.

Tony zostaje zatrudniony przez doktora Shirleya jako kierowca i ochroniarz, który ma mu towarzyszyć w trasie koncertowej po południowych stanach USA. Od pierwszego spotkania bohaterów jesteśmy świadkami dwóch kontrastowych światów. Tony to zwyczajny facet, wychowany i żyjący na Bronxie, pracujący przez większość życia jako ochroniarz w klubach. Cecha szczególna – prostota we wszystkim, która momentami rozbawi was do łez. Don to totalne przeciwieństwo Tonego, począwszy od wykształcenia, pozycji społecznej, poprzez maniery, zachowanie, styl wypowiedzi, aż po całokształt podejścia do życia. Cecha szczególna – dystyngowany. Dzieli ich dosłownie wszystko. Jeśli połączymy to w całość, otrzymujemy dobrą i wartościową lekcję życia. Zapraszam na zwiastun.



.podsumowując 
To film, w którym dla mnie zagrało wszystko – historia oparta na prawdziwych wydarzeniach, fenomenalne aktorstwo, genialnie napisany scenariusz, zestawienie kontrastów, trudny temat segregacji rasowej, do tego chemia między głównymi bohaterami, dobry humor i jedzenie :) To oscarowy pewniak, ale o tym się przekonamy na koniec miesiąca.

Na koniec pytam Jacka, czy może coś dodać.
- Film, który nie potrzebuje efektów specjalnych rodem z Marvela, kolorowych wstawek i błyskotek, które mają ogrywać kiepską historię. Kawałek czarno-białego świata opowiedziany w mistrzowski sposób. Prawdziwa kinematografia.

A teraz w myśl zasady "podaj dalej" w komentarzu dzielimy się ostatnio obejrzanym filmem :) 

Napisz komentarz (10 Komentarzy)

Ktoś, gdzieś, kiedyś powiedział, że „najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie”. 

telkom
W moim przypadku jest to (a raczej był) najczęściej telefon, w Jacka przypadku jednak aparat. Jakie było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że Jacek nie używa praktycznie wcale telefonu do wykonywania zdjęć. Wtedy nie rozumiałam jeszcze dlaczego, przecież fotografia nigdy nie była prostsza. Wyciągasz telefon, pstrykasz i masz gotowe zdjęcie.

Zanim poznałam Jacka wszystkie zdjęcia robiłam telefonem. Nie zastanawiałam się specjalnie nad dalszą ich edycją, nad światłem jakie towarzyszy ich wykonaniu czy też nad odpowiednim kadrem i ustawieniami. Jedno kliknięcie i mamy gotowe zdjęcie. I nie ma w tym nic dziwnego, bo wielu osobom to w zupełności wystarczy. Ponoć to osoba (fotograf) robi zdjęcie a nie sam sprzęt… i rzeczywiście po części tak jest.

Jednak czasem patrzysz na czyjeś zdjęcie i nie wiesz czemu, ale jest po prostu dobre. Wszystko Ci się tam podoba, ale nie wiesz do końca czemu. Niby zwyczajne, a jednak malowane. Wiele razy pokazywałam Jackowi jakieś zdjęcie mówiąc, że też takie chcę zrobić. Jacek się uśmiechał i mówił, że komórką po prostu pewnych rzeczy nie uzyskam. I wracamy do tematu mojego jeża. Musiałam się z nim zaprzyjaźnić, np. po to by zrobić takie zdjęcie, które znajdziecie również na profilu IG Jacka KLIK. Komórką bym tego nie zrobiła.

kawa

.aparat czy telefon?

tabela

Na potrzeby tego wpisu wykonałam do porównania zdjęcia raz telefonem, a raz aparatem. Telefon jaki używam do Iphone7 i Samsung S8, a aparat, który obecnie mi towarzyszy to Sony A6300. Aparat celowo został ustawiony w trybie automatycznym, natomiast telefon Samsung S8 miał uruchomiony tryb zdjęć „profesjonalnych” ponieważ daje to znacznie lepsze zdjęcie niż przy trybie auto. Zaskakująco dobrze poradził sobie na tym trybie w zdjęciach nocnych. Iphone7 niestety przy zdjęciach nocnych daje koszmarną jakość. 

A teraz zobaczmy jak to się prezentuje (góra Samsung, dół Sony A6300). W zdjęciach nocnych środkowe foto wykonane zostało Iphone7. 

bokhe
bokhe2
dynamika tonalna
noc1
noc2

Użycie jasnego obiektywu umożliwia m.in. większe rozmycie tła (efekt bokeh), można to zobaczyć na 1 i 2 zdjęciu. Zdjęcie 3 obrazuje większe możliwości matrycy aparatu fotograficznego (dynamika tonalna - rozwinę to w innym wpisie), co mówiąc prostym językiem oznacza, że fotografując w niekorzystnych warunkach jesteśmy w stanie "wyciągnąć" więcej informacji z jasnych/ ciemnych obszarów zdjęcia. Czarny pilot został sfotografowany pod światło, a mimo to w przypadku użycia aparatu widać na nim "szczegóły". W przypadku telefonu matryca nie poradziła sobie z tak trudnymi warunkami. W przypadku zdjęć nocnych większa matryca aparatu pozwala na zastosowanie wyższej czułośći (ISO) oraz szybszej migawki bez widocznych szumów na zdjęciu. Mówiąc prostym językiem, korzystając z aparatu jesteśmy w stanie uzyskać czystsze i nieporuszone zdjęcia w nocy lub ciemnych pomieszczeniach. 

Wracając do początku, najlepszy aparat to ten, który masz ze sobą :) Czy drogi, profesjonalny sprzęt daje większe możliwości? Tak. Czy jest on dla Ciebie? Niekoniecznie. Jeśli wkraczasz dopiero w świat fotografii skorzystaj z telefonu lub jeśli bardzo chcesz, kup tani, używany sprzęt. Zaprzyjaźnij się z nim, naucz się obsługi, robienia zdjęć w trybie manualnym, podstawowych reguł fotografii (które nie są żelazne, ale i tak warto je znać :)) i fotografuj jak najwięcej i jak najczęściej. 

Napisz komentarz (0 Komentarzy)

Najczęściej czytane

brownie
tytan
kaloriaaa
MG 85742 3
10884486 983695951644010 225026915 n
niechudne1

Polecamy

szpilki na siłowni | cookies

 zBLOGowani.pl

DMC Firewall is developed by Dean Marshall Consultancy Ltd

Ta strona używa ciasteczek, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Brak zmian w ustawieniach przeglądarki oznacza zgodę na ich używanie. Polityka prywatności